sobota, 25 października 2014

Ważne!

Niestety to nie jest rozdział i z przykrością was informuje, że kolejnych nie będzie. Autorka 'Forbidden' całkowicie usunęła to fanfiction z wattpada i już nie istnieje. Naprawdę nie wyobrażam sobie tego, że go nie dokończę i ja jak i wy nie dowiemy się jak historia Harry'ego i Lucy miała się skończyć. Teraz nie wiem co robić, więc może pomóżcie mi podjąć decyzje i wyraźcie swoją opinięo tym czy:
1. Mam zostawić bloga to ff tak jak jest.
2. Usunąć bloga i zapomnieć, że w ogóle kiedyś to tłumaczyłam.
Jest mi naprawdę smutno bo bardzo chciałam dokończyć tłumaczenie, ale to już nie zależy ode mnie.
Mam do was już ostatnią prośbę, żeby każdy kto kiedykolwiek czytał to fanfiction zostawił mały komentarz bo chce zobaczyć ile was tak naprawdę było.

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 54

Proszę o przeczytane notatki pod rozdziałem.


Odkąd wyszłam ze szkoły, myślę tylko i wyłącznie o tym, że mogę być rozdzielona z Harrym. Czy to wygląda na obsesje ? Po prostu nie mogę sobie wyobrazić, nie widywać go przez cały czas, albo nie słyszeć na żywo jego głosu czy nawet trzymać go za rękę. Wygląda na to, że Abbie jest pewna, że Harry nie wybierze tego uniwersytetu co ja, co pewnie jest prawdą, ale wciąż jest jakaś mała szansa. I chcę mieć mały promyk nadziei na to co się może wydarzyć.
Planuję zapytać go o to kiedy przyjdzie mnie uczyć. Nieco o tym wspomnieć i zobaczę co ma do powiedzenia. Nie mam bladego pojęcia co inni chcą zrobić ze swoją przyszłością. I nie jestem tym zbyt zmartwiona. Wiem, że nawet jeśli moje drogi z Abbie się rozejdą, zawsze pozostaniemy w kontakcie nie ważne co się stanie. I mam nadzieje na to samo z innymi z mojej grupy.
- Cześć Harry. - usłyszałam jak Emily przywitała go na dole. O boże, lepiej tam pójdę i ją zatrzymam zanim powie coś żenującego. Podniosłam się z łózka i pobiegłam na dół, zatrzymując się kiedy zauważyłam Harry'ego i Emily przy frontowych drzwiach.
- Hej. - uśmiechnęłam się i do niego podeszłam. Oczami przeskanował moje ciało i otworzył ramiona do uścisku. Jest taki ciepły. Czuję się dziwnie kiedy Emily rozmawia z Harrym. Nie wiem dlaczego. Pewnie dlatego, że pierwszy raz jak przyszedł tutaj i go zauważyła dokładnie opisała jak bardzo go lubi i jego przyjaciół. To po prostu sprawia, że czuję się niekomfortowo.
- Zostawię was samych, możecie się iść uczyć. - zażartowała sobie Emily, uśmiechnęła się i poszła do salonu oglądać z mamą telewizje.
- Wszystko w porządku ? - zapytał, całując mnie w czoło.
- Mhmm. - wesoło kiwnęłam. Nie chce o tym wspominać teraz. Może po godzinie nauki albo kiedyś. Te lekcje naprawdę mi pomagają. Nie wiem dlaczego. Sądzę, że wszystko dla mnie upraszcza, więc bardziej to mogę zrozumieć. Oczywiście jest bardzo dobry z socjologii, to może być czasami irytujące, ale to dlatego, że chcę być tak dobra jak on. Przyjacielska rywalizacja.
- Z czym chcesz zacząć ? - zapytał, opadł na moje łóżko i rzucił książki na podłogę.
- Ty wybierasz. - powiedziałam, zamknęłam drzwi i podeszłam do niego. Nogi ma  rozłożone na krańcu łóżka, wiec stanęłam miedzy nimi. Położył dłonie na moich udach wiec nie mogę się ruszyć. Położyłam ręce na jego ramiona i spojrzał się na mnie, szczerząc się jak małe dziecko. Nie mogę nic poradzić, ale odwzajemniłam uśmiech.
- Wiesz, że nasza nauka zawsze przeobraża się w obściskiwanie się, prawda ? - prowokuje mnie, przygryzając wargę kiedy czeka na moją odpowiedź.
- Czy to złe ? - zmarszczyłam brwi, walcząc z uśmiechem.
- Znasz odpowiedz. - szeroko się uśmiechnął, położył się i popchnął mnie za sobą.  Upadłam na niego, wypuszczając z siebie dziewczęcy chichot, gdy spojrzałam w jego oczy. Są naprawdę piękne. Jak mogłam wytrzymać tyle dni bez niego ? Chodzi mi o to, że wiem, że pojechał na święta, ale wiedziałam też, że wróci. Studia będą inne. Będziemy oddzielnie przez miesiące.
Nie zdałam sobie sprawy, kiedy Harry mnie przekręcił i teraz on jest na górze. Uwielbiam kiedy to robi.
- Możemy po prostu ominąć lekcje ? - żartobliwie puścił mi oczko. Oplotłam ręce wokół jego szyi i trochę go zniżyłam.
- Nie chcę oblać. - wyszeptałam. Usta Harry'ego są blisko linii mojej szczęki.
- Nie pozwolę ci. - lekko mnie pocałował, wiedząc, że to mnie osłabia. Najchętniej leżałabym tak przez te trzy godziny i całowała Harry'ego, ale nie mogę. Muszę mieć trochę kontroli. Nie mogę czekać. My nie możemy czekać.
- Co chcesz ? - ponętnie powiedział, powodując, że się rumienie.
- Wiem, że nie takiej odpowiedzi oczekujesz. - powiedziałam. - Ale naprawdę mam teraz ochotę na pączka.
Harry pokręcił głową na moja zachciankę. Miałam na to ochotę cały dzień i po prostu pomyślałam, że to dobry moment, żeby to powiedzieć.
- Pączka ?
Kiwnęłam, oglądając jak jego uśmiech się poszerza.
- Im szybciej mnie pocałujesz, tym szybciej dostaniesz pączka.
- Im szybciej zaczniemy się uczyć... - cicho powiedziałam. - Tym dłużej będziemy się mogli całować.
Zachichotał, zostawiając kolejny pocałunek na moim policzku.
- Wolę ten układ. - odepchnął się i pomógł mi wstać. Usiadł obok mnie, wziął swoje notatki i książki, a ja zrobiłam to samo. Teraz, muszę tylko wybrać idealny moment, żeby zadać pytanie które mnie dręczy. Jaki uniwersytet chce wybrać Harry ?

***

- Więc, która grupa socjologów to powiedziała, funkcjonaliści czy marksiści ? - Harry mnie zapytał, a ja mentalnie się skarciłam za to, że wcześniej go nie słucham kiedy mi to tłumaczył.
- M-marksiści ? -  zgaduje, mając nadzieje, że to dobra odpowiedz.
- Funkcjonaliści. - zaśmiał się i odłożył kartkę. Po prostu nie umiem się skoncentrować. Wciąż o tym wszystkim myślę. Jestem zaskoczona, że Harry jeszcze nie zauważył mojego dziwnego zachowania.
- Wszystko  w porządku ? - Harry zapytał zmartwiony.
- Tak. - skłamałam. - Jestem tylko zmęczona.
- Przytulić ? - otworzył ramiona i wydął wargi. Tak, potrzebuje cholernego uścisku. Wtuliłam się w niego, oplatając wokół niego ramiona, a on zrobił to samo. Położył się i oboje się przytulamy. Jest naprawdę uroczy.
Może teraz go o to zapytam ? To nie musi być takie trudne. Spędzamy świetnie czas, nic złego się nie może stać. Przełknęłam ślinę i wzięłam mały oddech.
- Harry. - zaczęłam. - Wiesz, że mieliśmy dzisiaj ten apel o uniwersytetach i zastanawiam się...
- Boże, to było strasznie nudne popołudnie. - wtrącił. - Ja już wiem na który chce iść, więc po co nam mieszają w głowach ?
Milczę. Więc chce iść na studia.
- J-już wiesz ?
- Tak. - odpowiedział. - Uniwersytet Kingston. To zaledwie 20 minut stąd, 30 jeśli będą korki. Plus, kierunek który wybrałem ma dobrą opinię.
Czuję jak moje serce dosłownie cierpi. Chce tu zostać. A ja chcę wyjechać. Usta same mi się otworzyły i próbowałam coś powiedzieć. On chce tu zostać.
- Lucy ? - zmarszczył brwi. - Co się dzieje ?
- N-nic.. ja tylko myślałam.
- To będzie wspaniałe. We dwoje pójdziemy na studia. Możemy razem codziennie jeździć, a po wykładach ja będę cię odwoził do domu, albo będziesz mogła zostawać u mnie, albo...
- Czekaj Harry. - przeszkodziłam mu,  poczucie winy mnie ogarnia. - Ja umm... ja nie chce iść do Kingston.
Nastała cisza, Harry przetwarza to co właśnie powiedziałam. Usiadł, więc już się nie przytulamy.
- Co ?
- Nie chce iść tam.
Dlaczego założył, że będę chciała tam chodzić ? Z dzisiejszej prezentacji wygląda na miły uniwersytet, ale on wciąż jest tutaj. A ja nie chcę tu zostać.
- Dlaczego nie chcesz tutaj zostać ?
- Ja po prostu... chcę stąd wyjechać. Poznać nowe środowisko, spróbować nowych rzeczy.
Powietrze się zagęściło i czuje jak atmosfera wokół nas się zmieniła. Życzyłabym sobie, żeby o tym dzisiaj nie wspominać. Cisza panująca pomiędzy nami jest strasznie niekomfortowa. Wygląda jakby  o czymś głęboko myślał, odtwarzając ten moment w głowie. Dlaczego o tym wspominałam?
- Harry, przepraszam.
- Och dobra to nie ma znaczenia.
Zmarszczyłam brwi. Och dobra? To nie ma znaczenia? Powtarzam jego słowa w myślach. To nie ma znaczenia. Oczywiście, że ma!
- Wciąż możemy się spotykać teraz i później. - wzruszył ramionami, nagły napad złości i bólu przeszedł przez moje ciało. Teraz i później. Teraz i później?! Jak on może być tak rozluźniony w tym temacie. Życie w innych miastach może spowodować różne rzeczy. Będę się mogła z nim spotykać jedynie podczas przerw w semestrze i to jeśli tylko będę miała wystarczająco pieniędzy. Oczywiście, że możemy rozmawiać przez telefon, ale to nie będzie to samo.
- Harry, będziemy godziny od siebie. - powiedziałam z lekka irytacją w głosie. - Godziny.
- Jaki masz problem ?
Czy on naprawdę nie czuje się źle z tym, że możemy się nie widywać? Czy ja przesadnie reaguję?
- Jaki mam problem? - powtórzyłam. - Mój problem jest taki, że prawie w ogóle się nie będziemy widywać, a ty jakby się tym nie przejmujesz. Wychodzi na to, że wszystko ci jedno.
- Oczywiście, że się przejmuje. - odpowiedział. - Ale jeśli pójdziesz do Kingston to nie będzie miało znaczenia, wtedy zawsze będziemy mogli być razem.
- Iść do Kingston? Chcesz żebym zmieniła swój wybór uniwersytetu dlatego, że będziemy się widywać cały czas. Nie chcę  tutaj zostać, Harry.
- Więc, nie chcesz zostać ze mną?
- Nie o to mi chodzi. - westchnęłam. - Mam na myśli, że tutaj mam złe wspomnienia. Chcę gdzieś zacząć na nowo. A ty jesteś jedyną pozytywną rzeczą jaka mi się tutaj przytrafiła.
Jego oczy są skierowane na mnie, oczekując na reakcję.
- Więc naprawdę nie chcesz tutaj zostać?
Powoli pokręciłam głową, kolejny cios uderzył w moje serce. Wow... naprawdę nie chciałam o tym teraz rozmawiać. Ale zgaduję, że prędzej czy później i tak by do tego doszło, prawda?
- Co się stało, że chcesz tutaj zostać i iść do Kingston? - niechętnie zapytałam, żałując tego parę sekund później.
- Nie wiem. - jęknął, nie wydaje się jakby był zmartwiony tą rozmową.
- Cóż, musi być jakiś powód?
Westchnął, zirytowany na moje pytanie.
- Pewnie dlatego, że jest najbliżej i wszyscy moi przyjaciele tutaj są.
- Więc?
- A ja nie chcę ich opuścić i to prostsze, żeby zostać.
- Czekaj, na tym właśnie bazujesz swoją przyszłość? Na przyjaciołach?! - krzyknęłam. - Nie możesz robić tego tylko dlatego, że twoi przyjaciele też robią tak samo! To jest twoja przyszłość!
- Może, nie obchodzi mnie moja przyszłość?! Dlaczego cie obchodzi to co zrobię? - wstał z łózka, jego złość jest coraz bardziej widoczna. Stanęłam po drugiej stronie, prychając na to co właśnie powiedział.
- Co masz na myśli, dlaczego mnie to obchodzi?! Dlaczego miałoby nie?!
- Nie rozumiem dlaczego jesteś o to wszystko taka wściekła?!
- Ponieważ, nie obchodzi cie to co się stanie! Możemy się prawie w ogóle nie widywać, a ty po prostu tutaj stoisz i wzruszasz ramionami jakby nie miało znaczenia to czy ja tu jestem czy mnie nie ma.
- Wiesz, że to nieprawda. - nieco umilkł.
- Cóż, taka prawda, sam powiedziałeś 'możemy się widywać teraz i później'. - zacytowałam jego słowa. - Teraz  i później to nie jest wystarczająco, Harry. I nie wygląda na to jakbyś zawracał sobie głowę, czy mnie odwiedzisz czy nie.
- Nie zmieniaj moich slow! - krzyknął. - Jesteś jedyna która chce wyjechać, nie ja. To twoja wina!
- Moja wina? - wybuchłam. - Moja wina?! Co jest moją winą?! Nie chce tutaj utknąć na resztę mojego życia. Chce coś zrobić ze swoją przyszłością, a nie siedzieć tutaj bo to jest łatwiejsza opcja.
- Więc nawet nie zostaniesz dla mnie? - rzucił rekami w powietrze.
- Wiesz, że bym została!
- Więc zostań, wtedy nie będziemy się musieli o to wszystko martwić.
Nie mogę uwierzyć, że to mówi. To nie fair. Mówienie, że to moja wina. Nie jest. To moja przyszłość i nie chce jej spędzić tutaj. To nie moja wina.
- Nie zostanę tutaj, dlatego, że ty tego chcesz, Harry, to nie fair! - powiedziałam. - Jesteś po prostu zbyt wystraszony żeby spróbować nowych rzeczy, przeżyć przygody.
- Nie, nie jestem!
- Jesteś! Nie chcesz wyjechać i spróbować nowych rzeczy.
- To nie jest prawda, Lucy! Po prostu nie martwisz się o ten związek, tak jak myślałem.
Co?! Czy on jest poważny?! Czy on naprawdę myśli, że ja nie czuję tej namiętności w związku tak jak on?!Moje ciało jest rozgrzane i napięte. Harry przeczesał ręką włosy, jego agresja wzrasta.
Łza napłynęła mi do oka, emocje do mnie docierają.
- Czy t-ty poważnie to do mnie powiedziałeś? - jąkam się w szoku.
- Tak!
Borykam się z wypowiedzeniem jakichkolwiek słów. Nie mogę w to uwierzyć, naprawdę nie mogę w to uwierzyć.
- Szczerze myślisz, że nie staram się nad tym związkiem tak jak ty?!
- Z tego wynika, biorąc pod uwagę, że nie chcesz zostać!
- Nie mogę w to uwierzyć! Wiesz ile dla mnie znaczysz! Wywróciłeś to wszystko do góry nogami! Chciałam jedynie porozmawiać o tym który wybierasz uniwersytet, a ty to wszystko zmieniłeś!
- Nie chce o tym więcej rozmawiać. - burknął i zacisnął pięści.
- Tylko to pogarszasz!
- Przestań, Lucy, po prostu zmień temat.
- Musimy o tym porozmawiać, Harry! Nie możemy tak po prostu tego uniknąć.
Usłyszałam jak mamrota przekleństwa pod nosem.
- Idę do domu.
Pokręciłam głową w zaskoczeniu.
- Co?
- Idę do domu. - wziął swoje książki i podszedł do drzwi. - Nie chcę o tym rozmawiać.
- Harry, nie możesz tak po prostu iść.
- Mogę. - niegrzecznie odpowiedział. - I idę.
- Harry, czekaj...
Wyszedł. Zamknął drzwi od mojej sypialni i słyszę jak schodzi na dół i wychodzi z domu. Co się właśnie stało? W osłupieniu wpatruję się w drzwi, w całkowitym szoku. Co? Podeszłam do okna, obserwując jak w napięciu idzie do samochodu. Był naprawdę wściekły o to wszystko. Wiedziałam, że powinnam posłuchać głosu w mojej głowie, żeby w ogóle o tym nie wspominać. Nienawidzę myśli, że może być na mnie zły.
- Lucy?  - głos Emily pojawił się w pokoju. Świetnie. Czego chce? - Wszystko w porządku z Harrym? Wyglądał na złego kiedy wychodził?
- W porządku. - otwarcie powiedziałam. - Musiał iść.
Zamknęła drzwi i do mnie podeszła.
- Mieliście sprzeczkę, prawda?
- Nie. - wybuchłam. - Po prostu musiał iść, to wszystko.
Przekręciła oczami, nie wierząc w moje słowa. Szczerze ja też bym w to nie uwierzyła, to bardzo nierealne kłamstwo.
- Nie musisz mi mówić o czym to było. Jestem pewna, że to minie i...
- Emily! - krzyknęłam. - Możesz po prostu sobie iść, proszę? To ciebie nie dotyczy.
Zadrwiła, wyraz zniesmaczenia wymalował się na jej twarzy. Chociaż to prawda. Ludzie którzy ingerują w moje prywatne sprawy mnie strasznie irytują. Możesz powiedzieć, że jest opiekuńcza, ale ja znam swoją siostrę i wiem, że jest po prostu wścibska.
- Cokolwiek. - burknęła. - Nie wiem jak ktoś taki jak Harry jest z kimś takim jak ty.
Poczułam ból w sercu. Ałć. Kimś takim jak ty. Wzięłam oddech, gdy zostawiła mnie w spokoju z moimi myślami.

***

Przekręciłam się na lewą stronę, spoglądając na zegarek. Dochodzi 1 w nocy. Nie mogę spać. Nie mogę spać przez to, że pokłóciłam się z Harrym. To się nigdy nie zdarzyło. Wcześniej się kłóciliśmy, ale nie byliśmy razem i  nie w taki sposób. To sprawia, że mam mdłości. Może powinnam do niego zadzwonić? Też się tak czuję? Powinnam pójść i się z nim zobaczyć? Nie... nie chce mnie teraz widzieć. Jest na mnie zły, a ja wciąż jestem zła na niego. To może tylko spowodować kolejną kłótnię. Może powinnam iść rano? Albo poczekać na niego? To jest frustrujące. Mogłam nie mówić o moich zmartwieniach, wtedy to...
Moje myśli zostały przerwane przez uderzenie w balkonowe drzwi. Czy ja to słyszałam czy to wiatr? Spojrzałam na firankę która wisi przed drzwiami, totalnie zamarłam. Odkryłam kołdrę i niepewnie ruszyłam w stronę drzwi. Odsunęłam zasłonkę i spojrzałam przez okno. Harry.
Wygląda na zdenerwowanego, zimnego i czuje się tam niekomfortowo. Powoli otworzyłam drzwi, zimne powietrze uderzyło w moją twarz. Cisza. Czysta cisza.
- Hej... - cicho powiedziałam, żadne inne słowo nie opuściło moich ust.
- Mogę wejść? - Harry wyszeptał, wyciągając zza siebie torebkę. - Kupiłem ci pączka.
Próbowałam odepchnąć uśmiech, ale nie udało mi się, przesunęłam się w lewo i pozwoliłam mu wejść. Pomimo żę jestem na niego wściekła, jest najsłodszym chłopakiem na świecie. Wszedł, odwrócił się w moją stronę i wręczył mi torbę  z pączkiem w środku. Zarumieniłam się i wzięłam to od niego.
- Dziękuję. - grzecznie powiedziałam, życząc sobie żeby róż z  moich policzków znikł. Zamknęłam drzwi i zasłoniłam firankę. Czasami czuję się jakby Harry żył  w filmie. Pojawia się tutaj w przypadkowym czasie.
- Więc. - Harry zakołysał się na piętach, niepewny co zrobić albo powiedzieć.
- Więc...
- Posłuchaj, przepraszam, że na ciebie krzyczałem. - wypalił. - Nie chciałem być na ciebie zły. Szczególnie jeśli to nie twoja wina.
- Też cie przepraszam.
- Nie wiem dlaczego tak zareagowałem. - kontynuuje. - Po prostu mówiłaś te wszystkie rzeczy o wyjeździe i nie zostaniu tutaj ze mną i to jak jestem głupi. To mnie zezłościło.
- Myślałam, że nie obchodzi cie to co między nami stanie. Myślałam, że nie martwisz się o to, że prawie w ogóle się nie będziemy widywać.
- Nie, nie. - zaczął protestować. - Oczywiście, że obchodzi mnie to co się stanie.Wiem dlaczego się tak zachowałem. Ponieważ  nie umiem myśleć o tym, że mnie opuścisz. Powiedziałaś, że chcesz wyjechać i zdałem sobie sprawę z tego, że to wszystko się zmieni. Po prostu myślałem, że kiedy tu zostaniesz nic się nie zmieni.
Widzę jak smutek w jego wzrasta kiedy mówi.
- Jednak to wszystko się zmieni. - smutno powiedziałam. - Nie możemy tego zmienić.
- Chcę jechać z tobą.
Oczy mi się rozszerzyły w szoku.
- C-co?
- Chcę jechać z tobą. - powtórzył. - Chcę spróbować nowych rzeczy. Chce przeżyć przygody... chcę zostać z tobą.
- Harry nie możesz jechać tam gdzie ja ponieważ chcesz zostać ze mną, to nie  fair dla ciebie.
- Nie. - pokręcił głową. - Kiedy jestem z tobą, jestem szczęśliwy. I mam ochotę spróbować nowych rzeczy, chcę wyjechać i mieć lepszą przyszłość. I masz racje, bycie tutaj mi nie pomoże ponieważ moi przyjaciele tutaj są. To nie znaczy, że muszę iść do tego samego uniwersytetu co ty, ale może gdzieś z dala stąd będzie lepiej?  Może gdzieś niedaleko mojego taty i Gemmy? Nie wiem co się stanie. Ale nie będę się tego bał. I przejdziemy przez to, będziemy ze sobą, nie pozwolę żeby było inaczej. Nawet jeśli będę musiał jeździć 4 godziny dziennie.
- Naprawdę?
- Naprawdę. - kiwnął głowa.
Przysięgam  moje serce kiedy przy rozmowie z Harrym ,wybuchnie. Chce spróbować i ja też chcę. I chcę żeby to wyszło, wierzę w to.
- Kocham cię, Harry. - odetchnęłam i pewnie pocałowałam go w usta. Wciąż jest mnóstwo rzeczy które mogą się zdarzyć, ale z pewnych powodów chce zaryzykować.
- I naprawdę przepraszam. - powiedział, odpychając się.
- Ja też. - zgodziłam się. - Myślę, że oboje za bardzo zareagowaliśmy i zdaliśmy sobie sprawę z tego, że rzeczy się zmienią.
To niemożliwe powiedzieć, że nic się nie zmieni, bo się zmieni. Ale nigdy nie wiesz co się stanie jeśli nie spróbujesz.
- Powinienem już pójść i pozwolić ci spać.
- Zostań. - impulsywnie powiedziałam, nie za bardzo nad tym myśląc.
- Co?
- Zostań na noc.
- Naprawdę? - powiedział z niedowierzaniem. - Twoja mama nie będzie miała nic przeciwko?
Może mieć, ale nic im nie powiem. Bo kogo to obchodzi? Chcę żeby został.
- Jest dobrze. - uśmiechnęłam. - Plus, potrzebuje pomocy przy zjedzeniu tego pączka.
Harry przysunął się do mnie i oplótł swoje ramiona, więc mogę oprzeć głowę na jego torsie. Potrzebuje go tutaj.




__________________________ _____________________________
Najważniejsza rzecz jaka chce wam powiedzieć to to, ze to ff się jeszcze NIE skończyło. Po prostu już dogoniliśmy autorkę i musimy czekać aż doda kolejny rozdział i NIE WIEM kiedy to nastąpi. Mozecie śledzić mojego twittera @Malikowaaa98 i tam na pewno znajdziecie informacje kiedy pojawi się rozdział i na kiedy będę go w stanie przetłumaczyć. Mam nadzieje, ze teraz każdy będzie w stanie skomentować bo raczej nieprędko pojawi się nowy.
Jak ktoś chce  to może mnie zaobserwować na instagramie (@lksndr_msznsk), na pewno się jakoś odwdzięczę.
Proszę KAŻDEGO o skomentowanie.
Byla mała kłótnia, no nie taka mała, tak jak się spodziewaliście i hmm ciekawe o dalej?
JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ POINFORMOWANY O NOWYM ROZDZIALE NIECH ZOSTAWI SWÓJ TT W KOMENTARZU.

środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 53

Leżę wtulona w ramiona Harry'ego, mam na sobie jego jak zawsze pięknie pachnącą koszulkę, a on jedynie bokserki. Jesteśmy w tej pozycji już od godziny. Po prostu razem leżąc. Szepcząc rożne słowa. Kiedy do mnie mówi, mogę usłyszeć, że ma poczucie winy. To boli. To naprawdę boli. Ale wiem, że chciałam to zrobić i Harry też. Ale nie mam nic przeciwko ponieważ nie zamieniłabym tego na nic innego.
W sposób jaki tors Harry'ego porusza się i opada powoduje, że chce mi się spać. Czuję jak na mnie patrzy, kiedy bez przerwy bawi się moimi włosami. Kocham gdy ludzie to robią. To po prostu sprawia, że robię się zmęczona, ale odprężona w tym samym czasie. Mogę tak zostać na zawsze.
- Chcesz ze mną wyjechać ?
Oczy mi się rozszerzyły na jego słowa i od razu patrze się w te szmaragdowe oczy skierowane w moim kierunku. Wyjechać z nim ?
- Jako na wakacje ?
- Mój tata, Gemma i ja chcemy wyjechać za parę tygodni na długi weekend i zastanawiam się czy chciałabyś się dołączyć ?
- Naprawdę ?
- Tak. - zaśmiał się. - To będzie weekend w moje urodziny.
Wow. On naprawdę chce żebym z nim jechała. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak się uśmiechałam, zanim nie poczułam uszczypnięcia w policzek.
- Bardzo bym chciała. - zarumieniłam się, a Harry pocałował mnie w nos.
- Twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko ?
- Nie sądzę. - odpowiedziałam. - Nie widzę w czym mieliby mieć problem.
- Dobrze, to znaczy, że będziesz miała okazje żeby poznać tatę i Gemmę.
Och Boże. Poznam jego rodzinę. To mnie przeraża. Szczególnie jego siostrę. Wygląda na to, że dużo o niej myśli i są ze sobą blisko. Co jeśli ona mnie nie polubi ? Co jeśli zrobię naprawdę złe pierwsze wrażenie ? O nie. Przelotnie poznałam jego tatę, raz, kiedy przyjechał odebrać mamę Harry'ego, ale szczerze to nie było długie spotkanie. Obydwoje wydaja się na bardzo kochanych ludzi, jestem po prostu zdenerwowana tym, że powiem coś głupiego albo coś pójdzie nie tak.
- O czym myślisz, Lucy ? - zapytał Harry, zauważając moje długie milczenie.
- O twojej rodzinie. Spotkaniu ich i innych rzeczach.
Przekręcił oczami, uśmiechając się szeroko na moją odpowiedz.
- Pokochają cie.
- Co jeśli nie ? - spanikowałam. Jest mnóstwo powodów dla których mogą mnie nie polubić. Harry tak mówi dlatego, że on mnie kocha. Ale oni mnie jeszcze nigdy nie spotkali.
- Dlaczego by mieli ?
Wzruszyłam ramionami i poprawiłam kołdrę.
- Nie wiem. - wymamrotałam. - Jestem czasami niezdarna.
Śmiech Harry'ego to muzyka dla moich uszu. Cóż, jestem wdzięczna, że znalazł w tym coś śmiesznego.
- Mówisz to na podstawie faktu, że jesteś czasami niezdarna. - zachichotał. - Wszyscy są niezdarni.
- Ty nie jesteś! - droczę się. - Jesteś pewny siebie, kiedy z kimś rozmawiasz pierwszy raz.
- Więc ?  To nie ma znaczenia. W każdym razie i tak cie pokochają. Plus, z powodzeniem dogadałaś się z Louisem i resztą mojej grupy.
Tak naprawdę to nie. W środku umierałam. Za pierwszym razem kiedy spotkałam jego grupę czułam się niekomfortowo. Łącznie z Harrym. Ale nie było żadnej presji  żeby komuś zaimponować, a tutaj jest.
- Tak przypuszczam. - niechętnie się zgodziłam.
Harry i ja pozostaliśmy w siebie wtuleni i w takiej pozycji odpłynęliśmy w spokojny sen.

***


Dzisiaj poniedziałek. Weekend nie był bardzo burzliwy dla mnie i Harry'ego. Nadrabialiśmy zaległości i oglądaliśmy filmy. Zabrał mnie też na spacer do parku. Zauważyłam, że bardzo lubi to robić. Ale zgaduję, że to dobra rzecz, spacer w parku jest idealnym czasem do rozmowy.
Nasze popołudniowe zajęcia zostały dzisiaj odwołane bo dyrektor chce omówić różne uniwersytety, co oznacza tylko jedną rzecz. Kolejne dwie godziny długiego apelu. Ostatnim razem, zauważyłam pierwszy raz Harry'ego. Wpadł na mnie rano, a później się spóźnił. Pamiętam jak patrzyłam się na niego i Louisa, byłam całkowicie zauroczona ich dziwacznym wyglądem. Teraz wydaje się jakby to było tak dawno.
Usiadłam obok Abbie, reszta naszej grupy przeszukuje sale w poszukiwaniu wolnych miejsc. Jestem zdenerwowana wyjazdem na uniwersytet. Zamiar dorośnięcia i stania się bardziej niezależnym naprawdę mnie przeraża.
Zauważyłam Harry'ego i Louisa, którzy weszli przez podwójne drzwi, tym razem nie spóźnieni. Jaka niespodzianka. Przeskanowali pokój w poszukiwaniu miejsc, nie widząc żadnego wolnego. Louis wskazał na mnie i uśmiechnął się, a ja odpowiedziałam tym samym. Louis jest naprawdę miłym facetem. To dziwne, myśleć, że nigdy wcześniej z nim nie rozmawiałam. Klepnął Harry'ego w ramie i pokazał na mnie, Harry szybko pomachał mi jak dziecko. Zachichotałam i odmachałam mu, rumieniąc się. Jeszcze się dzisiaj nie widzieliśmy, ale przychodzi później do mnie na socjologie, więc zobaczymy się wtedy. W końcu znaleźli miejsca, zajmując dwa na przodzie.
- Dzień dobry wszystkim. - nauczyciel nas przywitał. - Przedstawimy wam ofertę kilku uniwersytetów i mamy nadzieje, że da wam to odpowiedź na to który powinniście się wybrać i który jest dla was najlepszy.
Im dłużej to trwało tym bardziej bolała mnie głowa. Teraz jest zbyt duży nacisk, a egzaminy są za dwa i pół miesiąca. To mnie przeraża. Czuję jak staje się coraz bardziej zestresowana kiedy ludzie mówią 'to o twojej przyszłości mówimy'. Wszyscy inni wydają się być tacy spokojny, za wyjątkiem mnie.


***

Wreszcie się skończyło, a wydaje się jakby minęło mi całe życie. W mojej głowie wszystko wiruje. Myśl o mojej przyszłości mnie niepokoi. Nie wiem co chce zrobić ze swoim życiem. Byłabym całkiem szczęśliwa móc zostać w domu  i cały dzień jeść to brzmi prościej.
Wszystko czego chcę to wyjechać stąd jak najdalej. Ale, co jeśli wyląduję w jakimś okropnym miejscu ? Co jeśli skończę ze złą pracą i bez pieniędzy ?
- Hej. - Abbie na mnie spojrzała, kiedy idziemy za innymi uczniami opuszczającymi pomieszczenie. - Wszystko w porządku ?
- Tak. - odpowiedziałam bez entuzjazmu. - Myślę o uniwersytecie.
- I opuszczeniu Harry'ego ?
Moje serce się rozpadło. O cholera. Nigdy nie myślałam o tym... że będę musiała go zostawić. Chce iść na studia ? Co jeśli nie ? Nie być z daleka od niego. Albo co jeśli chce, ale nie tam gdzie ja ? Nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Nagle poczułam dwie ręce wokół mojej talii i głowę opartą na moim ramieniu. Harry, tak zakładam. Uśmiechnęłam się, obracając się w jego kierunku.
- Cześć.
- Hej. - przywitał się ze mną i Abbie. - Założę się, że ta przemowa uśpiła mnie szybciej niż ciebie. - zażartował. Tak naprawdę jestem jeszcze bardziej spanikowana moja przyszłością.
- Nadal przychodzę na lekcje po kolacji ?
- Oczywiście. Około 19 ?
- Jak dla mnie nieźle.
- Świetnie, zobaczymy się później.
- Pa. - szybko, ale uroczo mnie pocałował i poszedł z Louisem w stronę wyjścia. Gotowy by iść do domu.
- Nie umiem sobie wyobrazić was oddzielnie. - Abbie powiedziała, śledząc Harry'ego aż do wyjścia. - Teraz jesteście ze sobą cały czas.
- Ja też nie potrafię. - cicho powiedziałam, myśląc o wyjeździe. - Myślisz, że będę musiała ?
- Będziesz musiała co ?
- Być daleko od niego ?
- Nie chcę brzmieć jak pesymistka, ale tak. To poniekąd oczywiste.
Smutek mnie ogarnął. Nie sądzę, że umiem to zrobić.
- Ale może będzie chciał iść tam gdzie ja ?
- Wątpię. - odpowiedziała. - Szansa na to, że obydwoje pójdziecie do tego samego uniwersytetu jest bardzo mała. Tutaj jest zbyt duży wybór.
Zastanawiam się co chce robić Harry ? Chcę wyjechać z tego miejsca, ale co jeśli on będzie chciał tu zostać? Co jeśli będzie chciał iść na studia tutaj niedaleko. Nie mogę być daleko od niego. Związki na odległość  się nie udają, wszyscy to wiedzą. Chce z nim o tym porozmawiać. Chcę to zrobić dzisiaj wieczorem.


_____________________________________________________________
Hmmmm... smuci mnie liczba komentarzy pod ostatnim rozdzialem i prosze nawet jak juz przeczytalas ten rozdzial, ale nie zostawilas komentarza pod 52 to prosze o komentarz i tam i tutaj ;) Cieszy mnie wasza reakcja i widze, ze jak chcecie to potraficie.
Przeczytalam cala trylogie 50 twarzy Greya i jestem wypruta z emocji, doslownie nie wiem co pisac haha xddd
Przypominam o moim drugim tlumaczeniu Darken my love gdzie dzisiaj albo jutro pojawi sie nowy rozdzial. To tyle na dzis xdd komentujcie kochani bo to duzo dla mnie znaczy ;)

niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 52

Kiedy dotarliśmy do jego domu i zdjęliśmy buty, poczułam naglą panikę. Co jeśli będzie mnie porównywał do innych ? Co jeśli nie będę taka sama ? Nie. Nie myśl tak. On cie kocha. To jest coś innego.
Złapał mnie za rękę i szybko poszliśmy na górę do jego pokoju, kolejny krok bliżej do zrobienia czegoś czego nigdy wcześniej nie robiłam.
- Jesteś pewna, że chcesz to zrobić, Lucy ? - Harry się niepokoi, jego oczy pokazują jak zaangażowany jest. - Nie chce żebyś czuła jakbyś musiała to robić.
- Chcę tego. - wyszeptałam, uśmiechając się kiedy słuchał jak słowa opuszczają moje usta.
- Okej, zatem chce żebyś mi coś obiecała. - powiedział, jego głos brzmi poważniej niż wcześniej.
- Cokolwiek.
- Jeśli będzie cie boleć, chce żebyś mi kazała przestać.
- Harry, nie będę chciała przestać ponieważ...
- Nie. - przerwał mi. - Musisz mi obiecać, że mi to powiesz.
Chciałabym, żeby to nie był mój pierwszy raz. Naprawdę bym chciała. Jestem przerażona, że to naprawdę mnie będzie boleć i będę zmuszona zakończyć ten piękny moment. I to będzie dla mnie żenujące. Spojrzałam w dół, mając nadzieje, że nie będę musiała kazać mu  przestać.
- Obiecuję.
- Dobrze. - pocałował mnie w nos. - Zrobimy to powoli, okej ?
Lekko kiwnęłam, zamykając oczy, nerwy budują się w środku. Nie powinnam być zdenerwowana, ponieważ to z Harrym będę dzielić ten magiczny moment. Ale nie mogę na to nic poradzić. Za wiele pytań i myśli wiruje w mojej głowie. Ale jedno wiem na pewno. Harry zawsze będzie tutaj dla mnie.
- Jesteś gotowa ?
- Tak. - delikatnie odetchnęłam, patrząc w jego szmaragdowe oczy.
Harry wyłączył główne światło i zapalił małą lampkę, zasłonił zasłonki i wyłączył telefon. To jest to. To się naprawdę dzieje.
Zdjął swój pasek, pozbywając się rożnych trudności jakie mogłabym mieć z powodu moich nerwów. Szczerze, on jest taki uroczy. Nie sądziłam, że znajdę kogoś tak opiekuńczego jak on.
Harry stoi parę metrów ode mnie, oglądając jak usiłuję odepchnąć moją denerwującą i pełną obaw stronę.
- Chodź tutaj. - powiedział, wyciągając dłoń. Jego wyszeptane słowa, mają na mnie kojący wpływ.
Zaakceptowałam jego gest i zarumieniłam się jak duża dłoń pogłaskała mnie po policzku, zabrał kosmyk moich włosów za ucho. Powoli się pochylił wzięłam to za chwile gdzie mogę przełknąć wszystkie negatywnie i zmartwione myśli.
- Kocham cie.
Jego pełne, delikatne usta naparły na moje i już osłabłam. Kocham go. Proste. I wiem, że zrobienie tego będzie dla niego coś znaczyć, jak i również dla mnie.
Lekko złączył nasze usta, magiczne uczucie wypełniło mnie w środku. Znowu to zrobił, tym razem bardziej na to nalega. Przycisnął dłonie do moich pleców i zaczął zjeżdżać w dół do moich pośladków. Wzięłam oddech kiedy delikatnie je ścisnął i wsunął swój język do moich ust.
Po prostu się odpręż. Bedzie dobrze. Trochę się zagubiłam w tym namiętnym pocałunku. Harry jęknął z aprobatą i poczułam jak gęsia skórka pokrywa całe moje ciało i staję się bardziej podniecona. Jego ręce odnalazły drogę do guzika mojej sukienki, zaczął ją podnosić i przerwał pocałunek dosłownie na sekundę, żeby ją ze mnie zdjąć i rzucić na podłogę i kontynuował ruchy ust. Wow.
- Jesteś taka piękna. - wymamrotał.
Moja ręka nieświadomie powędrowała do dołu jego koszulki i podwinęłam ją, mając nadzieje, że przejmie ruchy i sam ją zdejmie. Zrobił to, jego boskie ciało mnie zachwyca. Nagle pocałował mnie mocniej. O wiele mocniej. Moje ciało jest bardzo rozgrzane. Jego oddech jest bardziej pożądliwy, kiedy pogłębił pocałunek, a ja rozpięłam jego spodnie.
Złapał tył mojej głowy, bałaganiąc moje włosy, podczas gdy kolejny raz jęknął. To uczucie już jest niesamowite, a my dopiero się całujemy. Zjechał rękami do moich ud i nakazał mi podskoczyć, tak żeby mógł mnie podnieść. Oplotłam nogi wokół jego zarysowanej talii, a ręce wokół szyi. Chciwie mnie pocałował jak wcześniej, bezproblemowo mnie podnosząc.
Poczułam ciarki na ciele kiedy Harry szedł do łózka, nie przerywając tego co robimy. Ręką zmierzwiłam jego delikatne loki. Upadlam na  miękką pościel, Harry szybko zdjął swoje spodnie i pojawił się nade mną. Jego rozgrzane ciało bardziej mnie podkręca.
Harry zatacza kółka na moim brzuchu i zaczyna schodzić niżej do moich majtek, jego ręka znalazła się pod ich tasiemką.
Jestem zagubiona na czuły dotyk jego palców w okolicy pomiędzy moimi nogami. Sapnęłam na nagłe  obce uczucie. Kiedy Harry wsunął je dalej od razu przygryzłam wargę, chłód przeszedł po moich kończynach.
- Dobra dziewczynka. - wyszeptał chrapliwym głosem i zaczął poruszać palcami.
Nie mogę skupić uwagi. Moje ciało nie ma żadnej kontroli, a myśli już w ogóle. Mój oddech jest ciężki i czuję, że słabnę. Kiedy Harry kontynuuje poruszanie, odnajduje się wypowiadając jego imię. Nikt, nigdy nie miał nade mną takiej kontroli. I jestem zadowolona, że to Harry ją ma. Wygięłam plecy w łuk, czując, że już się zbliżam. Ręką objęłam jego muskularnego bicepsa, kiedy nagle pragnienie mną zawładnęło.
- Jeszcze nie teraz, skarbie. - polecił.
Otworzyłam usta, gdy kontynuował. Moja ręka impulsywnie zniżyła się do jego dolnych partii, jęknął w satysfakcji kiedy moja dłoń weszła w kontakt z nim. Nawet nie miałam na myśli, żeby to zrobić, ale wydaje mi się, że to mu się podoba. Usta mam wciąż otwarte, powstrzymując się przed wymówieniem jego imienia, ale nie mogę.
Nie sądzę, że umiem to dalej powstrzymywać... nie mogę.
- Harry. - gwałtownie odetchnęłam, moje ciało się zapala kiedy szczytuje, przekręciłam głowę i ciasno zamknęłam oczy.
Wysilam się, żeby oddychać, kiedy Harry wyjął swoje palce. Zrelaksowałam się na widok wyrazu twarzy Harry'ego, gdy patrzy na mnie jak próbuje złapać oddech.
Pocałował kącik moich ust i zaczął zostawiać delikatne, miękkie pocałunki  na linii szczęki i w dół mojej szyi. Sapnęłam kiedy Harry dotarł do czułego miejsca i mogłam poczuć jak się uśmiecha kiedy całuje to miejsce. Wie co robi.
Palcami przebiegłam po jego wytatuowanym torsie, kiedy przyjmowałam to magiczne uczucie które daje mi Harry. Wypuściłam oddech z uznaniem, gdy niewinnie zaczął ssać. Przechyli trochę moją głowę w prawo, pozwoliłam mu mieć większy dostęp. Czuję jak lewą ręką sunie po moim ramieniu i dociera do ramiączka od biustonosza. Jeden krok bliżej do tego co się stanie. Zwinnie podniosłam ręce i zdjęłam obydwa z ramion. Harry zmobilizował mnie do podniesienia pleców, tak, że szybko odpiął zapięcie i rzucił materiał na podłogę.
Czuję, że muszę zrobić więcej. Mój niedołężny stan posyła inny zadowolony uśmiech do Harry'ego. Rękami złapał tasiemkę moich majtek i pociągnął je w dół do kolan, kończąc na kostkach. Nasze oddechy są szybkie i pożądliwe. Opuszki palców, dotarły do krawędzi jego bokserek i ściągnęłam je, kiedy ponownie złączył nasze usta.
Mruknął kiedy wsunął swój język, elektryczność daje znaki wokół moich kończyn. Nigdy nie chce się od niego oderwać. Pocałunek jest wypełniony namiętnością, a Harry złapał moją dłoń w swoją. Moja ręka jest bardzo mała w porównaniu z jego, ale uwielbiam to. Nie mam już pod kontrolą moich dolnych partii i pragnę więcej jego dotyku.
- Jesteś tego pewna ? - zapytał zmartwiony.
Kiwnęłam głową i złapałam go za rozgrzany policzek.
- Jestem całkowicie pewna.
Pozostawił czułostkowy pocałunek na czole i sięgnął do nocnej szafki. Patrzę jak rozrywa srebrną paczuszkę. Wyrzucił folie i założył prezerwatywę na jego stwardniałego członka. To się naprawdę dzieje. Szybko znalazł się nade mną, położył dłonie po obu stronach mojej głowy. On jest piękny.
- Przepraszam, jeśli to będzie boleć. - jego głos jest przepełniony poczuciem winy.
- Nie przepraszaj. - przyznałam.
Przygotowywałam się na nowe uczucie. Dla mnie to będzie całkiem inne. Ale chce tego. Jestem gotowa, żeby to się stało i jestem na to gotowa z Harrym.
Wypuściłam wyraźny oddech, kiedy Harry we mnie wszedł. Jęknęłam przez chwile, nowe doznanie trochę mnie przytłacza.
- W porządku ? - zapytał, a ja kiwnęłam, żeby rozwiać jego wątpliwości.
Przełknęłam ślinę, zamykając oczy.
- Jestem twój. - szczerze powiedział. - I chce ci to udowodnić, skarbie.
Nigdy nie pragnęłam, żeby być z kimś tak blisko jak jestem z Harrym. Ale jestem zadowolona, że to on.
Poruszył biodrami, a ja jęknęłam na połączenie przyjemności i bólu. To mój pierwszy raz i to wiadome, że będzie boleć. Harry lekko się zakołysał i jęknął  naśladując moją reakcje. Woah. Jego oczy stały się cięższe, kiedy kolejny raz silnie pchnął. Spojrzał na mnie zanim zamknął oczy i powtórzył ruch czwarty raz.
Czuję jak temperatura naszych ciał wzrasta. Nasze oddechy staja się coraz bardziej nieregularne z kolejnym pchnięciem. Harry zaczął zrównoważonym, całkiem silnym tempem, za każdym razem moje ciało wypełnia podniecenie kiedy się porusza. Przejechałam paznokciami po jego plecach, Harry kocha każdą sekundę tego co się dzieje. To uczucie jest niesamowite.
- Kurwa, Lucy. - Harry w niekontrolowany sposób przeklął. Jestem zadowolona, że mówi to co myśli bo bałam się, że nie czuje tego cudownego uczucia co ja. Czuję jak z każdą sekundą moje uda i dolne partie słabną.
- Cholera. - ponownie przeklął, jego słowa tylko zdwajają moją bezradność.
Mogę zobaczyć jak zagubił się w swoich powtarzających się ruchach, za każdym razem przechyla głowę do tylu i gwałtownie przygryza wargę. Jego oddech zmienił się na ostry i szybko dyszy, ciarki mnożą się na moim ciele. Jego pchnięcia wydaja się teraz silniejsze i czuję jak jego długość jest coraz głębiej.
- Harry. - bezsilnie odetchnęłam i  ścisnęłam rekami kołdrę.
Nietypowe doznanie zapaliło się we mnie. Czuje jak całkowicie słabnę. Harry zarówno jak i ja jest już zdecydowanie blisko. Jego źrenice się poszerzyły, ten moment nim dominuje tak samo jak mną.
- Harry. - błagam, rozkosz jest już blisko. Nie mogę się ruszyć. Fizycznie kuleje.
Wykrzyknęłam jego imię co sprawiło, że nieco przyśpieszył. Oddech ugrzęzł mi w gardle, kiedy kompletnie nowe uczucie rozlało się w moim kruchym ciele.
- Kurwa, Lucy. - powiedział to z wysiłkiem, zaciskając zęby.
- Harry.
Przyjemnie ponownie wykrzyknęłam jego imię co spowodowało, że doszedł. Lekko zamknęłam oczy, kiedy poczułam jego ciepło w środku. Przygryzłam wargę w bólu, gdy stawiałam czoła reszcie jego orgazmu. O mój Boże.
Opadł na mnie, w rozgrzanym pokoju można słyszeć jedynie nasze ciężkie oddechy, a nasze klatki piersiowe upadają i podnoszą się w tym samym czasie. Poczułam jak Harry oparł swoje czoło o moje, wciąż z trudnością oddychając. To uczucie było niezwykle. Coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam.
Czuję bicie serca Harry'ego, kiedy próbuje wrócić do swojego normalnego stanu. Ale nie może, zarówno jak i ja. Dosłownie nie umiem otworzyć oczu.
Harry delikatnie mnie pocałował, powodując kołatanie mojego serca.
- Zawsze będę twój, Lucy. - rozpłynęłam się na jego ciche słowa. - Zawsze.







____________________________________________________
Mam nadzieje, ze dobrze to przetłumaczyłam i oddalam wszystkie emocje które czuła Lucy. Jeśli coś nie pasuje to śmiało piszcie, nie obrażę się.
Wszyscy na to czekaliśmy i wreszcie jest!
Widze, ze jak chcecie to potraficie. Pokażcie mi, ze warto było dodać dzisiaj rozdział bo zostały nam tylko dwa i będziemy równo z autorka :(
Dziękuję za te mile słowa i ja was tez bardzo bardzo kocham i mocno się z wami związałam <3

Rozdział 51

8 stycznia. To dzień kiedy wraca Harry i dosłownie nie mogę powstrzymać mojego rozemocjonowania. Za długo nie słyszałam jego głosu, nie byłam  w stanie patrzeć na niego jak mówi i nie mogłam całować go z taką namiętnością. Bardzo za nim tęskniłam, pomimo że to było dwa i pół tygodnia.
Nie za dużo rozmawiałam z Marcelem od czasu naszej sprzeczki o tym co czuje. Przelotnie pisałam z nim na Facebook'u w Nowy Rok, powiedział, że ruszył z tym do przodu co sprawiło, że czuję się lepiej. Nie chciałabym żeby nadal mnie tak lubił bo nigdy mnie nie będzie miał. To nie byłoby fair. Ale to już jest ustalone. Mimo że powiedział, że będzie ostrożny w pobliżu Harry'ego.
Wydaje się, że Hannah i Abbie są bardziej przyjaźnie do niego nastawione. Częściej o nim mówią i zadają bardziej prywatne pytania, za każdym razem 'czy dobrze całuje' ? Zawsze się z tego śmieje. Jestem zadowolona, że ludzie widzą, że jestem przy nim szczęśliwa. Mój tata jest świadomy, że spotykam się z Harrym i chce go poznać pewnego dnia, czego oczekuje.
Rozmawiam z Harrym od około 15 minut przez telefon o jego podróży do domu. Przyjechał dzisiaj rano i chciał się dowiedzieć czy się z nim spotkam.
- Chcesz się spotkać na lunch gdzieś ?
- Jasne, może w tej małej kawiarence na rogu obok szkoły ?
- Okej, zobaczymy się za 10 minut.
Pożegnaliśmy się i zaczęłam się szykować. Nie wiedziałam co dać Harry'emu na święta więc kupiłam dwie rzeczy. Pierwsza to album The Fray bo pamiętam jak w moje urodziny mówił, że są jego ulubionym zespołem. I kiedy wydawałam moje świąteczne pieniądze, zobaczyłam zegarek który mu naprawdę będzie pasował. To prawdopodobnie głupi prezent, ale chłopakom trudno coś kupić.
Moje nogi same mnie niosą po ulicy ponieważ jestem taka podekscytowana. Nie mogę się doczekać aż go zobaczę. Czas zleciał tak szybko.
Do czasu aż oboje dotarliśmy, zamówiliśmy picie i jedzenie minęło 45 minut. Czuję się jakby Harry wyjechał na rok albo coś takiego. Spędzanie tak dużo czasu bez niego nie wpłynęło na mnie dobrze. Pewnie wydawałam się być przylepna i irytująca, ale to prawda.
Harry'emu spodobał się mój prezent, z czego jestem zadowolona. Jestem wdzięczna, że chciał założyć zegarek. Prawdopodobnie zrobił to z grzeczności, ale jestem szczęśliwa, że go polubił.
- Gotowa na swój ?
Infantylnie kiwnęłam głową, stając się coraz bardziej zaintrygowana prezentem który trzyma w ręce.
- Szczerze, nie miałem więcej czasu, żeby wymyślić coś lepszego.
- W porządku. - przyznałam, biorąc to z jego dłoni.
Zastanawiam się co to jest ? Jest prostokątne, raczej duże, w rozmiarze IPada. Odpakowałam to z taśmy klejącej, jestem trochę zdenerwowana bo Harry obserwuje każdy mój ruch. Wygląda na podekscytowanego. Zdarłam papier,  pozwalając żeby upadł na podłogę i podziwiam to co mi podarował.
Nie mogę przestać się uśmiechać. To nasze pierwsze wspólne zdjęcie. Podczas moich urodzin, kiedy próbował zrobić mi zdjęcie, ale odmówiłam dopóki sam nie dołączył. To kolaż z czterech zdjęć, na każdym z nich mamy inną minę. Na pierwszym mamy otwarte buzie i widać, że nieźle się bawimy. Na następnym robimy kwaśną minę. Kolejne jest moim ulubionym bo oboje się śmiejemy. Wyglądam okropnie, ale w sposób jaki Harry się śmieje ociepla moje serce. I czwarte jest najsłodsze. Po prostu się uśmiechamy, nasze twarze są tak blisko, a oczy takie jasne. Można zobaczyć lampki za nami które zawiesił i widać, że naprawdę spędziliśmy uroczo czas. To wyglądało jakbyśmy już byli parą.
Szczerze, w połowie oczekiwałam, że usunie te zdjęcia, ale jestem wdzięczna, że tego nie zrobił. To dziwne, myśleć, że w listach pisał, że tamtej nocy chciał mi powiedzieć, że mnie kocha. Wyobraź sobie, co by było jeśli by to zrobił. To noc w której zdałam sobie sprawę, że się w nim zakochałam. Pamiętam to jakby to było wczoraj.
- Podoba ci się ?
- Uwielbiam to. - schlebiłam, przebiegając palcem po szkle. - Dziękuję. - pochyliłam się nad stolikiem i pocałowałam go. Dokładnie wiem gdzie to postawie. Bedzie stać na szafce nocnej obok lampki. To był najbardziej przemyślany prezent. Nigdy bym na to nie wpadła.
- Miałem ci to powiedzieć już parę dni temu przez telefon, ale zapomniałem. - powiedział Harry, zmieniając temat. - Dzisiaj jest impreza Louisa i zastanawiam się czy chcesz jeszcze przyjść ?
- Oczywiście. Jeśli on nie ma nic przeciwko, żebym przyszła.
- Jasne, że nie. Chcesz później zostać u mnie na noc ? Nadrobimy ten czas kiedy mnie nie było.
- Jesteś pewny ?
- Oczywiście. Odbiorę cie o ósmej ?
- Brzmi idealnie.

***

Skończyliśmy nasz posiłek i rozmawialiśmy o tym co nasze rodziny robiły w Nowy Rok. Jestem podekscytowana wieczorem. Jestem niepewna co do tego czy mam coś kupić Louis'owi czy raczej nie zwraca na to uwagi ? Nie znam go tak dobrze, więc myślę, że to jest do zaakceptowania, nie kupienie mu niczego.
Ubrałam się w ciasno dopasowaną sukienkę, którą dostałam na święta. Emily miała racje, że Harry ją polubi. Powiedział, że naprawdę mi pasuje i idealnie odzwierciedla moją figurę, co założyłam, że jest pozytywne.
Ilość alkoholu który tutaj jest, jest absurdalny. Bardzo dużo butelek leży dookoła.
Wszyscy zebraliśmy się w kuchni, Harry rozmawia z grupką ludzi których nie znam.
- Hej Harry. - przypadkowa dziewczyna się szeroko uśmiechnęła, obnosząc się z jej wyeksponowanymi piersiami. - Dawno cie nie widziałam.
- Ja ciebie też. - Harry zachichotał, wyglądając trochę niekomfortowo wokół niej.
- Musimy się za niedługo spotkać.
- Ta, może.
Posłała mu zalotny uśmiech i odeszła, zostawiając mnie zniesmaczoną jej czynnością. Kim do cholery ona była ?
- Wszystko w porządku ? - zapytał Harry, zastanawiając się dlaczego patrzę na dziewczynę w tak niegrzeczny sposób.
- Tak. - skłamałam i wzięłam łyka mojego drinka.
Jest tutaj tak wiele osób. Nawet ich nie znam. Jeśli mam być szczera to sprawia, że jestem trochę nerwowa. Louis ma wielki dom z otwartym rozmieszczeniem, więc dużo osób może być tutaj obecnym. Jesteśmy tutaj od trzech godzin i wszyscy świetnie się bawimy. Harry i ja kiepsko przez chwile tańczyliśmy i rozmawialiśmy z różnymi ludźmi mimo moich nerwów. Nawet grałam w jedną alkoholowa grę, co było dla mnie nowe. Ale to nie trwało długo, ponieważ dziewczyna z mojego roku się rozchorowała, więc nawet dobrze się do tego nie zabrałam.
Wydaje się, że Louis też się świetnie bawi, co jest na plus. Przez całą noc dziewczyna która poprzednio rozmawiała z Harrym, kręciła się wokół niego i mówiła dziwne komentarze o tym jak bardzo za nim tęskniła. Odpowiadał i czasem zażartował i nie mogę powiedzieć, że nie byłam zazdrosna bo byłam. Wiem, że nie powinnam, ale to jest to kim jest, jest pewną siebie osobą i rozmawia ze wszystkimi, więc nie powinnam się niczym martwić. Po prostu pozwala, żeby one z nim flirtowały na moich oczach. Plus, jakieś dwie dziewczyny teraz przyszły, dołączając się do flirtowania.
Jest mi niedobrze, patrząc jak kręcą przed nim włosy i fałszywie się śmieją za każdym razem. Te wszystkie komentarze, które robią już mnie irytują. Nie wiedzą, że Harry i ja jesteśmy razem ?
- Pamiętam jak widziałam raz Harry'ego na siłowni. - blond dziewczyna się szeroko uśmiechnęła. - Ten widok zapamiętam na zawsze.
Ugh. Przekręciłam oczami. Naprawdę zaczyna mnie irytować. Kim ona myśli, że jest ?
- I wtedy, kiedy wszyscy pojechaliśmy na weekend na plażę. - czerwonogłowa dodała.
- Bardzo dobry abs.
Odsunęłam się kiedy dziewczyna się zaśmiała i położyła rękę na ramieniu Harry'ego. Kim ona do cholery jest? Burknęłam i odeszłam, nie chcąc ich więcej oglądać. Kim oni myślą, że są ? Odepchnęłam tańczących ludzi i wyszłam do ogrodu. Czuję jak złość wypełnia mój organizm.
Prawdopodobnie jestem za bardzo zazdrosna, ale nie obchodzi mnie to. Irytuje mnie to i nie chce tego więcej oglądać. Wszystkie są  cudownymi kobietami i pewnie wspominają te wszystkie specjalne  chwile które dzieliły z Harrym. Pewnie miały romans z każdym. Oczywiście, że miały, są piękne.
On nie powinien je zachęcać to flirtowania i żartowania. Powinien wspomnieć, że jest ze mną albo chociaż, że nie jest singlem.
- Lucy ? - głos pojawił się w ogrodzie, dołączając do mnie. - Co jest ?
- Nic. - skłamałam, pocierając ramiona z zimna.
- Coś jest. Co się dzieje ? - Harry powtórzył, wiedząc, że nie mówię prawdy.
- Szczerze, nic. - pokręciłam głową, kiedy przede mną stanął, jego twarz jest pełna obawy.
- Lucy, po prostu powiedz co jest nie tak, wiesz, że możesz mi zaufać. - złapał mnie za ramiona, jego oczy sprawiają, że słabnę. - Proszę ?
Westchnęłam, czując się głupio za bycie tak niepewną siebie i zazdrosną.
- Po prostu te wszystkie flirtujące z tobą dziewczyny... - spojrzałam w dół. - Czuję się przez to niekomfortowo.
Zmarszczył brwi.
- Flirtują ze mną ?
- Oczywiście, że tak! - zaskoczona podniosłam głos. - Jak  mogłeś ich nie zauważyć ?
Wzruszył ramionami, nie za bardzo zmartwiony tym co mu powiedziałam.
- Ponieważ, ty jesteś jedyną dziewczyną jaką zauważam.
Cisza. Bąbelki w środku mnie. Wow. Od razu się uśmiechnęłam, ukazując zęby, ale próbowałam to odepchnąć. To było słodkie. Naprawdę słodkie.
- Przepraszam. - spojrzałam mu w oczy. - Byłam niemądra.
Przyciągnął mnie, trzymając mnie ciasno.
- Tak, byłaś. - droczy się. - Ale to urocze, że jesteś zazdrosna.
Pocałował mój nos, moje policzki przybrały szkarłatny kolor. Powinnam wiedzieć. Czuje się teraz głupio. Kocham go, a on kocha mnie. I to tylko się liczy. Nawet jeśli z nim flirtują, ja jestem jedyną która naprawdę z nim jest i to się tylko liczy.
- Wyglądasz tak pięknie. - cicho powiedział, jego oczy lśnią w ciemności.
Mogę zobaczyć prostą rzecz, gdy wpatruje się w jego oczy. Naprawdę go kocham i naprawdę mogę mu zaufać. Nigdy wcześniej nie czułam tego z kimś innym i nigdy nie miałam z kimś takiej relacji. Chcę z nim być jak najdłużej się tylko da. Chcę mu udowodnić, że go kocham. Chcę  pokazać, że mu ufam. Chcę żeby wiedział, że jestem jego.
- Harry, mogę coś powiedzieć ? - zapytałam, oplatając ręce na jego karku, podczas gdy on ma oplecione na mojej talii.
- Oczywiście. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
Wiem, że nie oczekuje ode mnie, że to powiem. Ale nie mam nic przeciwko. Chcę to powiedzieć, chcę żeby to się stało i chcę żeby to się stało z nim. Ponieważ to jego chce w moim życiu.
- Wiesz, że jesteś jedyną osobą której ufam i z którą czuje się bezpiecznie, prawda ? - kiwnął głową, wygląda na trochę zdezorientowanego tym co mówię. - I to, że nie chce tego zrobić z nikim innym ?
- Zrobić, czego ? - zmarszczył brwi.
- Ja umm - mój głos ucichł. - Chcę ci pokazać, że jestem twoja.
Nastała cisza. Harry analizuje to co powiedziałam. Mam nadzieje, że rozumie. Ponieważ dla mnie to by było niezręczne do wyjaśnienia.
- Jesteś moja ? Czekaj... - powiedział. - Chodzi ci o...
Kiwnęłam głową, nie przerywając kontaktu wzrokowego.
- Naprawdę ? - zapytał zaskoczony. - Ze mną ? T-ty tego chcesz ?
- Chcę.
Spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Dlaczego tak trudno mu uwierzyć, że chce to zrobić ?
- Kocham cie, Lucy. - doskonale pocałował mnie w usta i wyobrażam sobie, że jesteśmy w naszym małym świecie. - Kiedy tego chcesz ? - zapytał, brzmiąc na zainteresowanego i zmartwionego.
- Teraz. - przełknęłam ślinę, mam nadzieje, że nie brzmię na zdesperowaną i podekscytowaną.
- Dziś wieczorem ?
- Dziś wieczorem. - upewniłam.
- Zatem, chodźmy. - ostatni raz mnie pocałował i złapał za rękę, wpychając mnie z powrotem do domu. Nagły dreszcz podekscytowania przerodził się w uśmiech na mojej twarzy kiedy podążamy w zatłoczonym domu.
- Będziemy już szli. - Harry powiedział do pijanego Louisa. - Zobaczymy się jutro albo kiedyś.
- Gdzie idziecie ?
- Lucy, źle się czuje. - skłamał. - Zawiozę ją do domu.
- Przepraszam. - wtrąciłam. - Dziękuję za zaproszenie.
- W porządku. Mam nadzieje, że poczujesz się lepiej.
- Dzięki. - odpowiedziałam, Harry ruszył w stronę frontowych drzwi.
Praktycznie biegliśmy do samochodu, wchodząc i zapinając równie szybko pasy. Nagle poczułam zdenerwowanie na to co się stanie.Ale wciąż tego chce. Po prostu się martwię, że nie będę dla niego wystarczająco dobra. Ale teraz nie mogę tego odwołać. To się naprawdę stanie. Pójdę na całość... z Harrym.




______________________________
Jeśli chcecie kolejny rozdział jeszcze dzisiaj, zostawcie tutaj co najmniej 20komentarzy, albo dla leniwych xd piszcie na Twitterze i oznaczcie tweety z#forbiddenpl :)
Jak myślicie co się stanie w kolejnym rozdziale? Chyba wszyscy na to czekamy xd

czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 50

Minęło już kilka dni od świątecznej imprezy, ale ta myśl wciąż się odświeża w moim umyśle. Wciąż nie mogę się zdecydować czy Harry był romantyczny czy niesamowicie tandetny. Mimo wszystko i tak go kocham.
Nie miałam wieści od Marcela od czasu naszej sprzeczki na korytarzu i pomimo tych wszystkich wiadomości które wysyłałam na Facebook'u, Twitterze czy nawet SMS-y to nie dostałam odpowiedzi. Był bardzo uparty.
W każdym razie, byłam zdeterminowana skonfrontować się z nim, co znaczy pójście do jego domu i osobiście z nim porozmawiać, albo poczekać aż on się odezwie, ale zrobiłam to pierwsze. Po kolacji do niego poszłam, gotowa na jakieś odpowiedzi.
Z pewnością siebie zapukałam do drzwi, modląc się żeby to on otworzył, a nie jego mama.
- Lucy ? - powiedział Marcel, kiedy otworzył drzwi.  - Co ty tutaj robisz ?
- Potrzebuje ciebie, jeśli mam być szczera. - weszłam i to powiedziałam. - Jaki jest twój problem ?
Zająknął się, niepewny czy zaprosić mnie do środka czy nie. Nie przejmuje się tym, mam już dość. Jeśli on mnie nie zaprosi żeby o tym pogadać, sama wejdę.
- Ja... tu nie ma nic do powiedzenia.
- Och Marcel, proszę. - zaakcentowałam. - Za każdym razem jak mówię o Harrym robisz się jakiś inny. Jesteś negatywnie nastawiony i odczuwam złe wibracje. Co jest ?
Pozostał cicho, patrzy w dół kiedy ja wymachuje rękami w zirytowaniu.
- To Harry, no nie ? - zgaduje, myśląc o tych czasach  kiedy Harry żartował z Marcela.
Żadnej odpowiedzi. Znowu cisza.
- Marcel?!
- Tak! - wybuchł. - Tak, dobrze! To z Harrym mam problem!
Wiedziałam to.
- Co z nim ? Jesteś przez niego przestraszony ?
- Nie.
- Irytuje cie ?
- Nie. - ponownie jęknął.
- Marcel, jeśli masz problem z Harrym, powiedz to, chce wiedzieć!
- Jezus, Lucy! - krzyknął. - Naprawdę chcesz wiedzieć co myślę ? Myślę, że cie zrani! Myślę, że cie rzuci, kiedy znajdzie kolejną niewinna dziewczynę! Myślę, że nie jest godny zaufania i jest dupkiem. Chłopaki tacy jak on chcą tylko jednej rzeczy.
- To nie jest prawda! Ufam mu!
- Naprawdę ? - sarkastycznie powiedział. - Bo ja nie.
- Cóż, ja tak. - powtórzyłam. - Ufam mu i jestem z nim szczęśliwa.
Nie rozumiem go. Dlaczego ukrywał uczucia przez ten cały czas ?
- Więc, szczerze mówisz, że sprawia, że czujesz się szczęśliwa jak nigdy dotąd ?
- Tak.
- Więc, nigdy cie nie zranił ? Pod żadnym względem ?
Przełknęłam ślinę. Tak, zranił mnie wcześniej, nawet bardzo, ale posłaliśmy to w niepamięć.
- Raz. - przyznałam ściszonym tonem.
- Miałem racje. Zrobi to jeszcze raz, Lucy. I jesteś głupia jeśli myślisz, że nie.
Czuje jak złość się we mnie gotuje. Każdy kogoś rani w swoim życiu, nie ważne nawet jak. To po prostu jest wpisane w życie.
- Marcel, jestem zmieszana. - zrzędliwie powiedziałam. - Byłeś jedynym który mówił, że ja i Harry jesteśmy podobni, jedynym który twierdził, że byśmy się polubili. A teraz mówisz, że nie jest dla mnie dobry i mnie zrani ? Zdecyduj się!
- Nadal myślę, że jesteście podobni! Ale już widzę jak zmienia cie w przyszłości. Myślę, że byłabyś szczęśliwsza z kimś mniejszym... mniejszym od niego.
- Zmieni mnie w przyszłości ? Co masz na myśli ?
- Zepsuje cie, będzie miał nad tobą przewagę. Nie powinnaś być z kimś takim.
- To z kim powinnam być?! - wybuchłam.
- Ze mną!
Z nim ? Usta same mi się otworzyły, na to co przed chwilą wykrzyknął.
- C-co ?
Widzę jak łzy formują się w jego oczach, napięcie tego momentu nad nami góruje. Lubi mnie ? Nie. Musiałam nie zrozumieć co powiedział. Marcel nigdy by mnie nie polubił. Nie w taki sposób.
- L-lubisz mnie ?
Westchnął w porażce.
- Tak.
- Ale... ale co z Nancy ?
- Rozstaliśmy się. - prosto odpowiedział.
Czuje jak emocje kłębią się w moim żołądku. To nie było dobre.
- Dlaczego ? Kiedy ? Jak ?
- Pamiętasz jak mówiłem ci, że mieliśmy małą kłótnię parę tygodni temu ? Nigdy tego nie wyjaśniliśmy.
- I nagle rozwinęły się jakieś uczucia do mnie w przeciągu kilku tygodni ? - zmarszczyłam brwi. - To szalone.
- Nie. - wziął odwet. - To jest to o czym była kłótnia. Myślała, że cie lubię... co było prawdą.
Nie potrafię myśleć jasno. Lubi mnie ?! Nie. Nie może. To Marcel. Jesteśmy przyjaciółmi. Naprawdę dobrymi przyjaciółmi. To nie może się dziać. Nie w przypadku nas.
- Marcel, przepraszam, ale...
- Nie. - spojrzał  w dół, wiedząc co chce powiedzieć. - Ja tylko... tylko się o ciebie martwię. Chce żebyś była szczęśliwa.
- Jestem szczęśliwa.
Czuje się winna, że to powiedziałam, ale nie potrafię sobie wyobrazić być z Marcelem. Kocham go, ale jako przyjaciela, nie w takim znaczeniu.
- Ale Harry może cie zranić.  - nagle powiedział. - Ja nie mogę. Wiesz, że nie mógłbym.
- To nie to, że Harry może mnie zranić, ty jesteś po prostu o niego zazdrosny.
Widzę co chce zrobić. Chce mnie nastawić przeciwko Harry'ego. Ale to mu się nie uda. To wszystko jest przytłaczające. Dlaczego nie mógł tego powiedzieć wcześniej ? Dlaczego czekał do tego, aż będę szczęśliwa?
- Nie, to nie to. Nie sądzę, że opiekuje się tobą tak jak ja bym to robił. Nie mowie, że tego nie robi, wiem, że trochę tak. Ale potrafi być nierozsądny.
- Marcel proszę.
- To prawda! Sama mówiłaś, że wcześniej cie zranił. Nie chce żebyś była zraniona ponownie.
- Wiem, że już tego nie zrobi. - z pewnością siebie odpowiedziałam, gula wciąż się formuje w moim gardle. - Harry i ja, przeszliśmy przez o wiele więcej niż ludzie wiedzą. Rzeczy są dla nas inne.
- Jakie są ?
- Znam Harry'ego o wiele lepiej niż inni. Jego zachowania są niewłaściwie osądzane.
Nie mogę uwierzyć, że prowadzimy taką rozmowę. Wiem, że zachowuje sie dziwnie, ale nigdy nie myślałam, że taki będzie tego powód. To po prostu nigdy nie wydawało się prawdziwe.
- Możesz przynajmniej pomyśleć o tym co ci powiedziałem ? Pomyśleć o tych rzeczach które mogą pójść źle.
Westchnęłam.
- Marcel, Harry i ja...
- Proszę ? Po prostu pomyśl i o Harrym i o mnie.
Desperacja w jego oczach, przyciąga do mnie poczucie winy. Nigdy nie myślałam, że będę odrzucona przez mojego najlepszego przyjaciela, dlatego, że kocham Harry'ego Styles'a.
- Proszę, nie każ mi wybierać pomiędzy tobą, a Harrym. - słabo powiedziałam, moje oczy zapełniają się niechcianymi łzami. - Ponieważ to Harry'ego wybiorę.
Powietrze wokół nas się zmieniło i nagle czuje radość, że to Marcela jako pierwszego odrzuciłam. Czuje się źle. Ale nie mogę kłamać i dawać mu złudnych nadziei. To trzy dni przed świętami, a ja kłócę się z moim najlepszym przyjacielem który mnie lubi i jest zazdrosny o mojego chłopaka. To nie to co planowałam.
- Czy on naprawdę sprawia, że jesteś szczęśliwa ? - Marcel słabo zapytał, unikając kontaktu wzrokowego.
Nagle pożałowałam, że tutaj przyszłam. Myślę, że wolałabym tego nie wiedzieć, jeśli mam być szczera. To po prostu mnie smuci, że myślał o tym od tygodni i nic mi nie powiedział.
- Sprawia, że jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd.
Wziął głęboki oddech i wypuścił powietrze, smutniejąc na moją odpowiedz.
- Okej... - spróbował to zrozumieć. - Okej.
- Marcel, nie chce żeby rzeczy między nami się zmieniły z powodu mnie i Harry'ego. Jesteś jednym z moich najlepszych przyjaciół. Chce żebyście się dogadali.
Kiwnął głową, przystosowując się do tego co powiedziałam.
- Nasza relacja się nie zmieni. - obiecał i mocno mnie uścisnął. - I spróbuje się z nim dogadać, ale nie obiecuje.
Oderwał się i poprawił okulary na swoim nosie.
- Ale nadal całkowicie mu nie zaufam.
Zgaduję, że to musi się stać. Wole żeby był w pokojowych stosunkach z Harrym niż żeby go nienawidził. Nie umiem zdecydować czy powiedzieć to Harry'emu czy nie. Czy to coś zmieni ? Przypuszczam, że nie. Ale to może być coś co Marcel nie chce, żeby wiedział.
Ta noc skończyła się na tym, że zostałam u Marcela na parę godzin, oglądaliśmy filmy i żartowaliśmy na wspomnienia starych czasów. Ale przez ten cały czas, próbowałam myśleć, 'on mnie lubi'. Mam nadzieje, że przez tę kłótnię, uczucia do mnie trochę z niego ulecą.
Dzisiaj Boże Narodzenie. Nareszcie. Kocham święta. Dekoracje, prezenty, uśmiechy podczas gdy ludzie śpiewają różne piosenki. Kocham to. Ale wiem, że w tym roku będzie inaczej. Emily zostaje z mamą, a ja jadę do taty. To będzie pierwsza Bożonarodzeniowa kolacja którą przyrządzi, więc to będzie interesujące zobaczyć jak dużo z tego przypali.
Dostałam wiadomości od Hannah i Abbie z podziękowaniem za prezenty które im dałam. Rozpuściły mnie jak dziadowski bicz w tym roku. Emily również, co mnie zaskoczyło. Dała mi dwie płyty, naszyjnik, kosmetyki o których mówiłam jej od miesięcy i dwie sukienki. Stwierdziła, że Harry już zupełnie 'zwariuje na moim punkcie' w co wątpię. Od mamy głownie dostałam pieniądze, biorąc pod uwagę, że nie mam pracy, pieniądze są dla mnie wystarczająco trudne do zdobycia.
Z niecierpliwością siedziałam dzisiaj przy telefonie, czekając na ten jeden telefon od Harry'ego. Wiem, że prawdopodobnie nie zadzwoni aż do wieczora, ale wciąż nie przestane na niego patrzeć. Mam nadzieje, że dobrze się czuje. To musi być dla nich wszystkich trudne. Chciałabym móc z nim jechać, albo przynajmniej zobaczyć się z nim w Nowy Rok, ale myślę, że będzie lepiej dla jego rodziny jak tam zostanie.
Po kilku godzinach, zadzwonił, moje podniecenie wybuchło, kiedy biegłam do mojego pokoju żeby odebrać telefon.
- Wesołych świąt! - Harry zaśpiewał do telefonu. - Jak ci minął dzień ?
- Wesołych świąt! - wesoło odpowiedziałam. - Było całkiem spokojnie w porównaniu z tym jak było normalnie. Był tylko tata i ja, więc czułam się jakby to był zwykły dzień. Co u ciebie ? Jak tata i Gemma ?
- Było dziwnie. - powiedział innym tonem. - Zazwyczaj mama kierowała tatą w tym jak przygotować kolacje, więc większość z tego była przypalona, albo nie smakowała tak jak powinna. Nawet zostawiłem jej miejsce i talerz przy stole.
Nie wiem co mam na to powiedzieć. Jest mi przykro. Za to wszystko. To musi być trudne, wielka zmiana weszła to ich życia.
- Dostałeś jakieś fajne prezenty ? - zapytałam, próbując myśleć o czymś weselszym.
- Tak, nawet kilka. - powiedział. - Gemma dała mi parę spodni, parę płyt i gier, których kiedyś szukałem, a tata, pieniądze.
- Brzmi fajnie. - odpowiedziałam.
- Tęsknie za tobą, Lucy. - jego głos złagodniał, a ja dosłownie chciałam się rozpłynąć.
- Też za tobą tęsknie.
- Nie minie tak dużo, a będę mógł dać ci twój prezent.
- Masz coś dla mnie ? - powiedziałam  w zaskoczeniu.
- To jest to co się dzieje w święta. Ludzie dają prezenty. - zażartował. - To nic fascynującego ani drogiego, wiec się nie zamartwiaj.
- Jestem pewna, że to polubię, nie ważne co to będzie.
- Kocham cie.
- Kocham cie, Harry.

_____________________________________________________________
To już wiemy co trapiło Marcela i dlaczego się tak zachowywał. Myślę, ze każdy się tego domyślał, czy nie?
A teraz ważne sprawy, jeszcze tylko 4 rozdziały i dogonimy autorkę, a komentarzy coraz mniej :( nie wiem co się dzieje, czy już was nudzi to ff czy to po prostu wina wakacji, ale proszę zostawcie po sobie najmniejszy ślad. Jakikolwiek komentarz, nawet z krytyki się uciesze xd. Prosze KAZDEGO kto czyta Forbbiden o komentarz :)



















poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 49

Ten tydzień zleciał szybko. Dzisiaj jest ostatni dzień przed przerwą świąteczna i nowym rokiem. To również ostatni dzień z Harrym. Planowałam spotkać się z nim po lekcjach, ale od razu jedzie do domu zabrać parę rzeczy i wyjeżdża. Co jest teraz. Zamiast tego obiecałam Abbie, że pomogę jej przygotować się na świąteczną zabawę.
To będzie dziwne nie być przy boku Harry'ego przez około dwa tygodnie, ale jak wróci będzie wszystko w normie.
- Obiecuje, że napiszę jak dojadę. - powiedział Harry i oplótł swoje opiekuńcze ramiona wokół mnie kiedy wychodziliśmy ze szkoły.
- Okej. - uśmiechnęłam się. - Baw się dobrze. I pozdrów ich ode mnie.
- Dobrze. Pewnie zadzwonię do ciebie w wigilie, więc będziesz pewna odpowiedzi.
- Niee. - droczę się. - Może celowo to zignoruje.
- To nie jest śmieszne. - powiedział to z wielkim uśmiechem na ustach i zaczął się śmiać, więc nie można tego było wziąć na serio.
- Zobaczymy się jak wrócę. - pocałował mnie. - Kocham cie.
- Też cie kocham. - odpowiedziałam zanim wsiadł do samochodu i odjechał.
Spotykam się z Abbie i Niallem więc pewnie pójdziemy wszyscy razem do niej. Mam przeczucie, że będzie przymierzać tuziny sukienek. Jeśli znasz jakiś kolor, fason, materiał sukienki ona na pewno ma to w swojej szafie.
- Lucy! - usłyszałam wołanie obok.
Abbie i Niall już do mnie podeszli, obydwoje machają i uśmiechają się szeroko.
- Jesteś gotowa ?
- Tak. - kiwnęłam głową i zaczęłam iść.

***

 - Co myślisz o tej ?
- Jest za długa. - wyraziła swoją opinie, a Abbie sapnęła z irytacja.
- Okej, może ta ?
- Cokolwiek chcesz. - jęknęłam, nie za bardzo jestem w nastroju do pomagania. Tak szczerze wygląda uroczo we wszystkich tych sukienkach, mogłam tak powiedzieć i pójść sobie do domu.
- Na pewno nie przyjdziesz ? - Abbie wydęła wargi.
- Nie. - westchnęłam. - Poszłabym jedynie z Harrym, ale go nie ma, więc nie.
- To beznadziejnie. - żałuje. - Dlaczego bez niego nie przyjdziesz ?
- Sama ? To trochę żałosne, no nie ?
- Nie! - zareagowała. - Nadal może być zabawnie.
Złączyłam usta w cienką linie i pokręciłam głową.
 - Wszyscy będą w parach. Wole posiedzieć w domu i pooglądać telewizje.
- Twoje strata. - powiedziała i poszła przymierzyć inna sukienkę.
Nie pójdę sama. To by wyglądało dziwacznie, kiedy stałabym z wszystkimi z mojej grupy. Byłabym piątym kołem u wozu, a to nie byłoby zabawne. Co prawda chodziłam tak od miesięcy, dobra od lat, ale teraz nie mam zamiaru.
Do czasu kiedy Abbie się już ubrała, umalowała i to wszystko wyglądała oszałamiająco. Codziennie tak wygląda, ale dzisiaj  zachwycająco. Zawsze jej zazdrościłam urody. Spędzi uroczo czas z Niallem.
Pożegnałam się i zostało jej jakieś 15 minut zanim przyjedzie Niall. Bardzo do siebie pasują i to jest aż surrealistyczne.
Dotarłam do domu o 18:40. Mama spotyka się z przyjaciółmi, a Emily siedzi na dole i ogląda telewizje. Mogłam do niej dołączyć albo posiedzieć w pokoju na Facebook'u lub Twitterze. Obydwa nie brzmią bardzo ekscytująco, ale wybrałam drugą opcje.

***

Teraz jest 20, świąteczna impreza zaczęła się o 19:30. Obejrzałam dwa odcinki 'Przyjaciół' odkąd przyszłam i rozmawiałam z kilkoma osobami które były dostępne, nic ciekawego. Część mnie chciała napisać do Harry'ego spytać się czy dotarł bezpiecznie, ale powiedział, że napisze pierwszy, a ja nie chce go irytować.
Myśli krążyły wokół Abbie i innych i tym co robią teraz na tańcach. Doszłam do wniosku, że desperacko chciałam iść. Nie wiem co zmieniło moje podejście. Byłam tylko raz i chyba miałam wtedy 15 lat. Nie miałam z kim tańczyć i byłam zbyt zdenerwowana żeby z kimkolwiek rozmawiać. Za każdym razem jak byłam to miałam do tego powód. Ale część mnie czuła, że to dlatego, że  Harry tutaj jest, wtedy mogłabym z nim iść i spędzilibyśmy całkiem fajnie czas. Och dobra, to nie tak, że mogę go teraz tu ściągnąć i zmusić żeby ze mną poszedł.
Po tym jak obejrzałam kolejny odcinek, poczułam jak jestem znudzona. Zastanawiam się co robi Harry ? Zastanawiam się czy już dojechał ? Jest już dosyć późno, a ja jeszcze nie miałam od niego wiadomości.
W sekundzie w której przestałam o tym myśleć, przeszkodziła mi wibracja mojego telefonu.

Od: Harry.

Jesteś w piżamie ? 

Co ? Pierwsza wiadomość jaką dostałam to to czy jestem w piżamie...
Dlaczego Harry chce wiedzieć czy jestem w piżamie ? Jeszcze jedno ważne pytanie, jakie to ma znaczenie ? Odpisałam mu, myśląc o co mu chodzi.

Nie, dlaczego ?

Moze jest tak znudzony jak ja i nie wie co ze sobą zrobić ?
Ruch mojego telefonu zmusił mnie do szybkiego otwarcia wiadomości i przeczytania jej.

Od: Harry.

Dobrze, lepiej przebierz się w coś fajnego. :)

O czym on do cholery mówi ? Jest na haju albo coś ? Może Gemma zabrała mu telefon i próbuje go udawać? Dosyć szybko mój telefon ponownie zawibrował.

Od: Harry.

Spójrz przez balkon. x

Balkon ? Obróciłam głowę w lewo, oddech całkowicie mi uciekł. Harry ?
Za oknem jest Harry, od stop do głów ubrany w garnitur, w ręce trzyma czerwona różę. Moj umysł jest bezładną mieszanina i naprawdę nie wiem co powiedzieć. Co on tutaj robi ?
Próbowałam odepchnąć uśmiech, gdy szłam do drzwi, ale to jest niemożliwe. Otworzyłam drzwi, zimne powietrze mnie ogarnęło. Wspiął się tutaj ?
- Harry... co ty tutaj robisz ?
- Chcesz ze mną iść potańczyć ? - przygryzł wargę, trzymając różę.
- Myślałam, że pojechałeś do swojego taty ? - podniósł ramiona i je otworzył.
- Zawsze mogę jechać rano.
Został ? Został, żeby iść ze mną na tańce. Nigdy nie czułam się tak, że zaraz serce mi eksploduje z nadmiaru miłości.
- T-ty zostałeś... dla mnie ?
Kiwnął głową.
- Zostałem dla ciebie.
Próbowałam wydusić z siebie jakąś odpowiedz, ale nic nie mogłam wymyślić. Nie mogę uwierzyć, że to zrobił. Wygląda oszałamiająco. Naprawdę nienagannie. Jego włosy są idealnie zaczesane do tylu, jego oczy, zapach, ubrania, wszystko. On jest idealny.
- Więc. - przedłużył 'e' - Idziesz czy nie ?
- Nie wiem co powiedzieć. - wymamrotałam w zaskoczeniu. Nie mogę uwierzyć, że zrobił to dla mnie.
- Co o 'tak ? - uśmiechnął się tak pogodnie.
- Oczywiście. - powiedziałam, oplatając ramiona wokół niego i myśląc o tym jak jestem szczęśliwa.
- Mogę użyć moich ruchów tanecznych, których mnie nauczyłaś. - oblizał wargi, kiedy ja zaciągnęłam się zapachem róży.
- Chcę to zobaczyć.
Przebrałam się w sekundzie z bijącym bardzo mocno sercem. Nigdy nie sądziłam, że jestem w stanie przebrać się tak szybko. Pomimo, że Harry cały czas siedział na łóżku  i mnie obserwował, podniecenie całe mnie ogarnęło. Próbuję uwierzyć w to, że idę na tance i to z Harrym! Szczerze z włosami nie zajęło mi tak dużo czasu i nie mam nic przeciwko temu jak wyglądam. Po prostu chce tam jak najszybciej dotrzeć.
Przyjechaliśmy po około półtorej godziny od rozpoczęcia, ale nie mam nic przeciwko dopóki jestem z Harrym.
Otworzył dla mnie drzwi i pozwolił mi zrobić samej pierwsze kroki do ciemnego pomieszczenia z różnymi kolorowymi podwieszanymi światłami. Wow. Popatrzyłam na scenę, zespół który gra zapiera dech w piersiach. Brzmią naprawdę dobrze.
Harry położył swoja dłoń na moim biodrze, szukam wzrokiem osób które znamy.
- Zayn i Louis tutaj będą ? - zapytałam, Harry wydaje się na zszokowanego tym, że mogłam w ogóle o  to zapytać.
- Oczywiście, że nie! - zachichotał. - Wyobrażasz ich sobie tutaj?
- Nie. - zarumieniłam się. - Ale ciebie też sobie tutaj nie wyobrażałam.
- Cóż, lubię zaskakiwać ludzi. - utwierdził, wskazując na Nialla i Liama. - Hej chłopaki!
- Lucy?! Harry?! - Abbie do nas podeszła. - Myślałam, że nie przyjdziecie ?
- Harry mnie zaskoczył. - nieśmiało powiedziałam, Harry przyciągnął mnie bliżej więc mogę go przytulic.
- Posiadanie dziewczyny robi z ciebie trochę bardziej romantycznego. - Niall zażartował, marszcząc brwi na Harry'ego.
- Zawsze miałem tą romantyczną stronę. - Harry ironicznie się uśmiechnął. - Po prostu nigdy wcześniej nie miałem takiej dziewczyny, żebym mógł to pokazać.
Liam i Niall zrobili żartobliwe 'awww' do Harry'ego, śmiejąc się z jego miłej i kochanej strony.
- Teraz jeśli wybaczycie. - Harry się uśmiechnął. - Idziemy razem zatańczyć.
Harry złapał mnie za rękę i poprowadził na środek parkietu, dookoła jest mnóstwo par tańczących do wolnej piosenki. Zobaczyliśmy Abbie i Nialla i dosyć później dołączyli Liam i Hannah.
- Lepiej nie nadepnij mi na buty. - zachichotałam, układając ręce we właściwej pozycji, Harry zrobił to samo.
- Obawiam się, że nie mogę obiecać.
Jak do tej pory, jest dobry. Delikatnie się bujamy nie przerywając kontaktu wzrokowego. Normalnie gdyby to był ktoś inny już bym się czuła niezręcznie, ale z Harrym to jest inne. Możesz z łatwością zagubić się w jego oczach, czuć się bezpiecznie i pewnie. Dotyk jego dłoni na mojej talii jest po prostu zbyt idealny, żeby był prawdziwy.
- Nie jesteś taki zły. - igram z nim, patrząc jak pojawia się jego dziecięca strona.
- Nie taki zły ? - potwierdził. - Jestem znakomity.
- Jeśli tak mówisz.
- Ja to wiem.
Chce zanotować każdą sekundę z Harrym. Sprawia, że przez cały czas czuję się szczęśliwa. Nawet prosty żart, może całkowicie zmienić mój humor w idealny. On jest wyjątkowy i nie wiem czy zdaje sobie sprawę z tego jak dużo dla mnie znaczy.
- Mogę ci coś powiedzieć ? - wyszeptał, wyraz jego twarzy sprawił, że staje się podejrzliwa.
- To zależy co.
Schylił głowę tak, że jego loki muskają moja twarz, a usta ma milimetry od mojego ucha.
- Kocham cie, Lucy.
I to jest to. Uczucie w moi brzuchu, te wszystkie motylki zaraz eksplodują. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o jego, wzięłam głęboki oddech.
- Mogę ci coś powiedzieć, Harry ?
- Oczywiście. - zachichotał, wiedząc co chce powiedzieć.
- Kocham cie bardziej.

____________________________________________
Awwwr, tego się spodziewaliście ? Hucy są naprawdę słodcy ;3
Ostatnie strasznie mało komentujecie, zostawcie po sobie jakiś mały ślad bo to strasznie mnie motywuje. :)